Steinbitur
Niedziela, 20. Wrzesień 2009 20:25
Paweł Godlewski
Atak na nogi
Wtorek, 01. Wrzesień 2009 20:00
Paweł Godlewski
Korniszon często przejawia wyjątkowe zainteresowanie ludzkimi kończynami. Nie dość, że notorycznie plącze się gdzieś pod nogami - zawsze musimy uważać, żeby przypadkiem nie nadepnąć jej na ogon - to czasem obiera sobie np. kostkę lub nogawkę za cel ataku. Niczego nie spodziewająca się ofiara, przechodząc z pokoju do kuchni, czuje nagle na łydce coś ciepłego i gryzącego. Po sekundzie, dwóch, kot odskakuje i odchodzi jak gdyby nigdy nic. Jednak to, co chciałbym Wam pokazać na poniższym filmie, to jeszcze inna rzecz. Korniszon jak dotąd aż tak nie fiksowała. Okazuje się, że w pozycji leżącej jesteśmy jeszcze bardziej narażeni ;)
My i koty po urlopie
Niedziela, 23. Sierpień 2009 19:52
Paweł Godlewski
Przez długi czas nie pojawiały się tu żadne treści. Przyczyna była prosta - koniec projektu w pracy, a potem wyjazd na zasłużony wypoczynek. Korniszon i Gorbaczow w żaden sposób nie przeżyłyby 16. dni w samotności, więc ustaliliśmy dyżury. Jedzeniem, wodą i kuwetą zajmowały się na przemian sąsiadka z bloku i moja siostra. Mimo wszystko wydaje się, że zwierzakom doskwierała jednak trochę samotność. Gdy przyjechaliśmy do mieszkania natychmiast podniósł się koci lament. Podrap, pogłaszcz, daj jedzenia, rzuć piłeczkę, weź na ręce - wszystko w miauczących tonach jakie tylko można sobie wyobrazić. A później koty dostały zwyczajowego szaleju i zaczęły skakać po ścianach. Urlop się skończył...
|
Koci yin-yang
Niedziela, 19. Lipiec 2009 23:22
Paweł Godlewski
Sporo sierści wyszło z Korniszona (mimo że, podobno, Cornish Rexy nie linieją), sporo metrów Gorbaczow przebiegła aportując piłeczkę, sporo godzin przespały oba koty tuląc się do siebie - generalnie dość dużo czasu upłynęło od mojego ostatniego tu wpisu. Zrzucam to na karb upałów/deszczu (do wyboru) i notorycznego braku czasu spowodowanego ostatnio przepracowaniem. Dla ukojenia moich i waszych nerwów przedstawiam Wam poniżej filozofującego Korniszona i metafizycznego Gorbaczowa - swoiste kocie Yin Yang ułożone w koszyku. Swoją drogą, muszę zbadać, czy koty przypadkiem nie rozrzucają po mieszkaniu swoich zabawek według zasad Feng Shui. 
Aport, koty!
Wtorek, 30. Czerwiec 2009 18:05
Paweł Godlewski
To, że Cornishe mają niezwykły charakter i nieraz bardziej przypominają psa, niż kota, potwierdzi z pewnością każdy właściciel (a raczej opiekun) przedstawicieli tej niesamowitej rasy. My zaś przedstawimy jedynie kolejny dowód. Niedawno kupiliśmy kotom małe piankowe zabawki-piłeczki, których najwiekszą zaletą jest to, że odbijają się od ścian i podłogi praktycznie bez dzwięku. Korniszon z Gorbaczowem natychmiast zafascynowały się nowymi zabawkami. Już po kilku godzinach nasze pupilki uporczywym miauczeniem domagały się wspólnej zabawy. O co może chodzić kotu, który trzyma w zębach piłeczkę i, jednocześnie miaucząc, zbliża się w naszym kierunku, po chwili wypuszcza zabawkę z zębów i patrzy się nam prosto w oczy? Niewiele brakuje, a zaraz by zaczął merdać ogonem. No jasne! Aportujemy! Rzucanie piłeczki i jej przynoszenie może trwać, z krótkimi przerwami na spanie, praktycznie przez cały dzien. Jednak żadne z nas nie odważyło się na taki eksperyment i nie poświęciło swych domowych i zawodowych obowiązków na rzecz całodziennej zabawy z kotami. Dodam tylko, że Korniszon już w czasach swojego kociego dzieciństwa demonstrowała podobne sztuczki, przynosząc sztuczną grzechocącą myszkę. Natomiast Gorbaczow najwyraźniej nauczyła się triku od starszej siostry, o ile wszystkie Cornisze nie mają tego we krwi.
Torby - koci fetysz
Środa, 24. Czerwiec 2009 22:39
Paweł Godlewski
Każdy kot ma chyba jakiś fetysz. U Korniszona już dawno temu zauważyliśmy chorobliwą skłonność do plastikowych toreb. Nie mówię tu o cienkich, foliwych torebeczkach - takimi nasza kocurzyca gardzi - ale o solidnych, dużych reklamówkach. Gdy tylko jakaś pojawi się w zasięgu wzroku, kot dopada do niej i zaczyna namiętnie lizać. Może tak szmerać swoim ostrym językiem, cmokać i ślinić przez bite pół godziny. Cóż takiego wtedy czuje - prawdopodobnie pozostanie to dla mnie tajemnicą do końca życia. Jedno jest pewne - jest wtedy wniebowzięta. Ostatnio okazało się również, że i Gorbaczow przejawia "torbiane" skłonności. Ta jednak upodobała sobie torby papierowe. O ile jakaś leży akurat na podłodze, potrafi wskoczyć do niej, oczywiście biorąc odpowiedni rozbieg. Powstaje wtedy koto-papierowy wehikuł, który sunie po podłodze paredziesiąt centymetrów. Następnie wygląda to tak, jakby kotka chciała rozszarpać swoją zabawkę od środka. Tak to wygląda na filmie:
4,4 kg kota
Poniedziałek, 22. Czerwiec 2009 21:39
Paweł Godlewski
Właśnie tyle kilogramów kotów mam na sobie w momencie zamieszczania tego krótkiego wpisu. Nie, nie, w ogóle mi nie przeszkadza, że Gorbaczow usadowiła się na ręce i postanowiła wylizać leżącego mi na brzuchu Korniszona. Jest też lato, zatem koci termofor o temperaturze 38.5 stopnia też jest akurat w sam raz, nieprawdaż?
Koty i pralka
Poniedziałek, 22. Czerwiec 2009 21:22
Paweł Godlewski
Jak wiadomo, koty są wielbicielami wszelkiego rodzaju sprzętów elektrycznych. Oczywiście z wyjątkiem odkurzacza. Nasz Gorbaczow zwiewa do garderoby jak tylko zorientuje się, że zamierzam wyciągnąć tę diabelską maszynę, Korniszon zaś zazwyczaj gdzieś się przyczaja i bacznie obserwuje przesuwającą się nieuchronnie w jego stronę szczotkę. Często kota można również napotkać na laptopie, gdy wysyła maile lub odkrywa nieznane wcześniej funkcje (np. odwracanie obrazu). Zdarza się, że Cornish wdrapie się również na lodówkę, by z dostojną miną ogarnąć wzrokiem swoje terytorium. Kot może również służyć jako antena pokojowa, wylegując się na obudowie telewizora (działa tylko, jeśli nie posiada się kablówki). Pewnym zainteresowaniem może cieszyć się także pralka, co pokazuje poniższy archiwalny filmik. Warto wspomnieć, że już raz wyciągałem Gorbaczowa z - na szczęście nie działającej - maszyny.
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 5 |