Cornish Rex, i żaden inny

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Co się stanie z mieszkaniem, gdy zostawisz trzy koty same na 36 godzin?

Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni przez znajomego na imprezę we Wrocławiu. Żona dojechała tam trochę wcześniej, ja wyruszyłem z mieszkania sam w sobotę rano. Przed wyjazdem przegrzebałem dokładnie kuwetę, ugotowałem z pół kilograma wątróbek, wymieszałem to jeszcze z suchą karmą i wlałem pół litra świeżej wody do dwóch miseczek. Myślałem, że to starczy dwóm małym kociakom i spokojnemu, starszemu o rok Korniszonowi na półtora dnia samodzielności.
Pożegnałem się ładnie ze zwierzakami i wyjechałem. Wróciliśmy w niedzielę przed północą. Podekscytowani domysłami, co też może nas czekać, otworzyliśmy drzwi. W tym momencie koty dosłownie się na nas rzuciły. Otoczyła nas kłębiąca się i drąca w niebogłosy szaro-biała masa. Po całym mieszkaniu porozrzucane były strzępy papieru toaletowego, którego któryś mądrala wyciągnął z łazienki. W miseczce zostało trochę wody, ale półmisek z jedzeniem wylizany był tak, że prawie się błyszczał. Do tego koty znalazły małą torebkę z karmą i jakimś cudem wygryzły w niej dziurę. Najlepszy widok czekał nas jednak w pokoju, gdzie dotąd stała 1.5-metrowa lampa z IKEI z papierowym kloszem. Tak, stała, ponieważ koty najwyraźniej albo na nią skakały z kanapy, albo postanowiły powspinać się od wewnątrz. Cały abażur kompletnie się podarł, a lampa rozpadła i przewróciła.
Do tego czasu nie byłem również świadomy, jak świetny metabolizm mają nasi podopieczni. W kuwecie praktycznie nie dało się znaleźć czystego żwirku.

No ale nie da się ich nie kochać, prawda?

Komentarze
Szukaj
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.25 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."