W piątek po Bożym Ciele przekazaliśmy naszą wychowankę nowym właścicielom. Kotka niczego nieświadoma wyskakała się rano i o umówionej godzinie była całkiem spokojna. Zwinęła się w kuleczkę na fotelu i słodko spała. Wszystko się obyło bez płaczu, miauczenia i rozpaczy. Kaja – bo tak została nazwana – bez problemów dała się załadować do transporterka. Dostała na drogę myszkę pachnącą starym domem. Już w transporterze zaczęła się nią bawić. Wiemy, że dobrze zniosła podróż i szybko się zaaklimatyzowała w nowym mieszkaniu. Na nowym miejscu pozostała wierna swoim zwyczajom: radosnym zabawom, urokliwemu mruczeniu i przymilaniu się, i oczywiście spaniu - najlepiej pod ciepłą kołderką.
Martwiliśmy trochę, jak zareagują Korniszon z Gorbaczowym na nieobecność małej. Czy będzie im smutno i czy odczują jej brak. Okazało się, że siostry wcale nie rozpaczały po zmniejszeniu się ich stadka. Wręcz przeciwnie, stosunki między nimi ociepliły się, teraz cały czas spędzają ze sobą. Korniszon zrobiła się aktywna, rozbawiona i wesoła. Gorbaczow nieoczekiwanie zmieniła zachownie. Wcześniej musiała się czuć nieco zepchnięta na drugi plan. Teraz bez problemu daje się pogłaskać i często mruczy (przedtem robiła to bardzo rzadko). Mamy teraz mały rytuał. Rano po przebudzeniu koty troszkę szaleją, koło dziewiątej po śniadaniu i harcach uspokajają się i najchętniej włażą na kolana żeby sobie uciąć sobie przedpołudniową drzemkę. Jeśli kolan brak, zadowalają się kanapą bądź wciąż nierozpakowanym pudłem z książkami.
Martwiliśmy trochę, jak zareagują Korniszon z Gorbaczowym na nieobecność małej. Czy będzie im smutno i czy odczują jej brak. Okazało się, że siostry wcale nie rozpaczały po zmniejszeniu się ich stadka. Wręcz przeciwnie, stosunki między nimi ociepliły się, teraz cały czas spędzają ze sobą. Korniszon zrobiła się aktywna, rozbawiona i wesoła. Gorbaczow nieoczekiwanie zmieniła zachownie. Wcześniej musiała się czuć nieco zepchnięta na drugi plan. Teraz bez problemu daje się pogłaskać i często mruczy (przedtem robiła to bardzo rzadko). Mamy teraz mały rytuał. Rano po przebudzeniu koty troszkę szaleją, koło dziewiątej po śniadaniu i harcach uspokajają się i najchętniej włażą na kolana żeby sobie uciąć sobie przedpołudniową drzemkę. Jeśli kolan brak, zadowalają się kanapą bądź wciąż nierozpakowanym pudłem z książkami.
| Komentarze |
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0alpha



