Korniszon często przejawia wyjątkowe zainteresowanie ludzkimi kończynami. Nie dość, że notorycznie plącze się gdzieś pod nogami - zawsze musimy uważać, żeby przypadkiem nie nadepnąć jej na ogon - to czasem obiera sobie np. kostkę lub nogawkę za cel ataku. Niczego nie spodziewająca się ofiara, przechodząc z pokoju do kuchni, czuje nagle na łydce coś ciepłego i gryzącego. Po sekundzie, dwóch, kot odskakuje i odchodzi jak gdyby nigdy nic.
Jednak to, co chciałbym Wam pokazać na poniższym filmie, to jeszcze inna rzecz. Korniszon jak dotąd aż tak nie fiksowała. Okazuje się, że w pozycji leżącej jesteśmy jeszcze bardziej narażeni ;)
| Komentarze |
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0alpha



