Najnowsze dzieje Gorbaczowa

Dodane przez: natalie in Nieotagowane  on  

natalie

Dawno nie pojawiało się żadnych wpisów w blogu Gorbaczowa, co nie oznacza, że nie działo się nic, co by byłó warte uwagi i odnotowania. Gorbaczow rośnie i z małego kociaka powoli zamienia się w dojrzałą kotkę. Co też nam ostatnio udowodniła, wydając z siebie najprawdziwsze rujowe krzyki, oczywiście w środku nocy, oczywiście, przez całą noc z przerwami na jakies 10-15 min.

A zaczeło się wszystko od wizyty zaprzyjaźnionej właścicielki hodowli korniszy z Białorusi, którą gościliśmy  przez weekend wraz z kotkiem Aquamarinem. Kocię brało udział w wystawie, która odbyła się w Warszawie 28 i 29 listopada. Aquamarin - sliczny cornish rex w swych bujnych poczatkach kociej dojrzałości (bo ma zaledwie 10 miesięcy) przez 3 dni swojej obecności głóśno nawoływał nasze koteczki do przedłużenia rodu, na co obydwie reagowały pogardliwym syczeniem. Jedna bowiem już dawno wysterylizowana i ani w glowie jej podobne sprawy, druga zaś z racji swej młodości i braku doświadczenia nie bardzo rozumiała, o co temu dziwnemu kocurowi chodzi. W każdym razie po wyjeździe Aquamarina - chyba jednak zrozumiała, bo zatęskniła, co też w bardzo głośny sposób dawała nam do zrozumienia.

I tu podjeliśmy jedyną słuszną naszym zdaniem decyzję. Szybko pojechaliśmy do weterynarza, na wyciszenie ruji. Nauczeni doświadczeniem z Korniszonem, wiedzieliśmy już, czym te pierwsze pojękiwania grożą. Mała dostała zastrzyk hormonalny. Tu może należy się troszkę wyjaśnienia. Ogólnie, tych zastrzyków absolutnie nie wolno robić w trakcie ruji, weterynarzy nie zalecają też stosowania hormonów jako kociej antykoncepcji na dłuższą metę. Wszystko to dlatego, że zastrzyki takie wiążą się z dużym ryzykiem powikłań i niepożądanych skutków ubocznych, które w rezultacie prowadzą do sterylizacji kotki. Wiec jeśli właściciel uważa, że stosowanie hormonów zastąpi sterylizację, to jest w głebokim błędzie. Będzie to jedynie jej przekładanie, dużo bardziej obciążające organizm zwierzaka, niż wykonanie zabiegu w terminie. Taka antykoncepcja nie jest również odwracalna, jak to się dzieje u ludzi. Po jakiejkolwiek ingerencji w układ rozrodczy kotki, absolutnie nie wolno dopuścić do tego, by zaszła ona w ciąże. Grozi to znowuż licznymi powikłaniami w czasie ciąży i porodu. Zatem jeśli nie chcemy kotki rozmnażać jedynym słusznym wyjściem i dla nas i dla niej jest sterylizacja. Gorbaczow dostała zastrzyk w trakcie rui tylko z tego względu, że na sterylizacje wybierze się najpóźniej za miesiąc.

Jeszcze może mała dygresia na temat sterylizacji. Wielu włascicielom wydaje się to niesłuszne w stosunku do kota. Nieludzkie, pozbawiające kota godności itp. Ludzie utożsamiają się ze swoimi podopiecznymi i wyobrażają sobie jak okropny w skutkach byłby podobny zabieg dla nich samych. Nie ma nic bardziej błędnego. Przekonaliśmy się o tym, przeżywając pierwszą ruję Korniszona. Biedna po prostu nie wiedziała, co się z nią dzieję. Bardzo schudła, była wycięczona, zmęczona, zdenerwowana. My razem z nią. Bo dzikie wrzaski trwały, z krótkimi przerwami na sen, ponad tydzien. Potem kilka dni spokoju, potem wszystko od początku. Nawet najbardziej cierpliwemu właścicielowi w końcu zaczną wysiadać nerwy. Ciężko jest sobie tłumaczyć, że kot nie robi tego nam na złość. Wielu właśćicieli próbuje kota odizolować, zamknąć gdzieś, uciszyć pokrzykiwaniem a nieraz też za pomocą mniej czy bardziej bolesnego klapsa... I tu zadam pytanie: Jeśli nie chcemy pozwolić kotu na rozmnażanie się, a jednocześnie nie chcemy ulżyć mu i wyciszyć tego męczącego instynktu, to jesteśmy bardziej ludzcy? Bardziej dbamy o jego dobro? Nie, nie i jeszcze raz nie. Wysterylizowana kotka, czy wykastrowany kot nie tęskni za tym co jej/jemu odebrano. Kot nie marzy, tak jak człowiek, ani o miłości ani o potomstwie, jest spokojniejsza/szy, szczęśliwszy, łagodniejszy. Mniej narażona/y na choroby, żyje dłużej i zdrowiej. Przy konsekwentnej diecie da się uniknąć utuczenia podopiecznego. Wiadomo, że można się doszukać i złych stron sterylizacji - nasz kotek już nigdy nie będzie tak wesoły, skoczny i radosny jak małe kocię, ale takie zmiany następują też i w związku z dojrzewaniem kota. Nikt nie jest w stanie pozostać  dzieckiem przez całe życie. A to, że kot mieszka w domu, nie poluje, nie ma kontaktu z innymi kotami jest tak samo wbrew naturze, jak i sterylizacja. Moje zdanie w tej sprawie jest takie: jeśli się decydujemy na posiadanie kota w mieszkaniu, musimy mu zapewnić jak najlepsze warunki życia, a sterylizacja/kastracja jest zabiegiem, który wybawia kota od wielu negatywnych skutków mieszkania w domowym zaciszu.

Wróćmy do Gorbaczowa... Po zastrzyku miała być osowiała przez pare dni, ale gdzie tam, to jest przecież kot z charakterem. Nadal oddaje się swej starej manii - przynoszeniu piłeczek. Przychodzi do mnie z piłeczką w zębach, kładzie ją pod nogami i zaczyna miauczeć, wymuszając zabawę. Oczywiście nie mam sumienia, żeby jej odmówić a jeśli to robię, to naprawde ciężko mi to przychodzi. Więc rzucamy i przynosimy piłeczkę. Może to trwać od kilkunastu minut do pol godziny. Aż kotek się zmęczy. Wiele razy zdarzało mi się obudzić z piłeczką przy policzku i Gorbaczowem wpatrującym się w moje oczy, z takim milczącym pytaniem w spojrzeniu: pobawisz się ze mną?

Doprawdy, ten kot ma w sobie coś z psa :)

P.S. najnowsze zdjęcia zostaną dołączone w najbliższym czasie.